31 sierpnia 2011

Najtrudniejszy dzień Kaque by Shinju

    Mistrz Lothandir od rana studiował znalezioną w bibliotece starą księgę magiczną, co jakiś czas zerkając na swoją uczennicę. Hashin była tak niekłopotliwą podopieczną. Wystarczyło dać jej książkę i potrafiła zając się sobą, w rezultacie Lothandir mógł spokojnie studiować swoje nowe znalezisko. Westchnął z zadowoleniem przekładając kolejną stronę.
    I wówczas, drzwi do pracowni ryżego maga otworzyły się z hukiem. Rudy elf podniósł z zaciekawieniem głowę, rozpoznając impet, z jakim skrzydło uderzyło o ścianę i stukot podkutych butów, kilku równych, szybkich kroków. Po chwili jednak zadźwięczała klamka, dało się słyszeć zduszone charknięcie i głośny łomot. Lothi spojrzał zaskoczony na niemniej zaskoczoną Hashin. Po chwili oboje się zerwali ze swych krzeseł, wyminęli kilka wysokich półek na książki i stanęli w osłupieniu.
    Mistrz Kaque podnosił się do siadu, oglądając się ze złością na swoją pelerynę, która złośliwie zaczepiła się o klamkę drzwi. Elf rozmasował krtań i odchrząknął, po czym jego spojrzenie padło na przybyłą dwójkę. Otworzył właśnie usta żeby coś powiedzieć, gdy nagle trwający w szoku Lothandir, odwrócił się, dyskretnie zasłaniając usta i chichocząc z rozbawieniem.
    Jakiś czas później ryży mag, po przeproszeniu Kaque i zapewnieniu, że nie będzie opowiadał o tym incydencie, próbował znaleźć rozwiązanie problemu, z jakim przyszła do niego Alaien. Mistrzyni Sztuki Kontrwywiadu właśnie mu podziękowała, za zajęcie się jej sprawą i odwróciła się by wyjść. Wtedy drzwi otworzyły się ze znajomym impetem. Kaque zrobił kilka kroków, stukając swymi podkutymi butami i znów zacharczał, gdy jego peleryna zahaczyła się o klamkę. Tym razem jednak szaman nie został pociągnięty w tył. Sprzączka płaszcza rozpięła się przy takim przeciążeniu z cichym brzęknięciem i Mistrz Sztuki Szamańskiej runął do przodu. Jego twarz znalazła się między okazałym biustem zaskoczonej elfki, po czym, gdy Alaien padła w tył, przeważona ciężarem mężczyzny, oblicze oszołomionego szamana zsunęło się wzdłuż skórzanego gorsetu i znalazło na łonie kobiety. Cała trójka zastygła w milczeniu i bezruchu, zbyt zszokowana całym zajściem.
    Nagle Kaque podniósł się patrząc przepraszająco i zarazem z zakłopotaniem na Mroczną Elfkę. Już miał coś powiedzieć, prawdopodobnie przeprosić i zapewnić ją, że nie zamierzał stawiać jej w tak kłopotliwej sytuacji, gdy jej ręka wystrzeliła w górę, obijając mu szczękę. Szaman zatoczył się w tył i wtedy został poczęstowany jeszcze kopniakiem w brzuch, który odrzucił go spory kawałek od poszkodowanej.
    Lothandir chwilę przyglądał się nieruchomej postaci przyjaciela rozpłaszczonej na posadzce pod ścianą. Powoli podszedł do niego ostrożnie. Przycupnął i trącił ciało palcem.
    - Zdechłeś? – zapytał, znów go trącając palcem. - Może okładzik? – dodał pomocnie, widząc jak ponure spojrzenie szamana przenosi się na niego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz